poniedziałek, 27 grudnia 2010

Wigilia 2010

Wigilia 2010 minęła. Dni w których zaprzątaliśmy sobie głowy prezentami, 500 km drogi do Białej, dziwnymi odgłosami z zawieszenia Meganki to już historia. Warunki pogodowe jakbyśmy wygrali na loterii, bo i w jedną i w drugą stronę jechało się dobrze, nie było opadów, marznącego deszczu jak przed samym wyjazdem i śnieżycy jak tuż po naszym powrocie.
Było fajnie, pogadaliśmy, pojedliśmy, popiliśmy, czyli wszystko zgodnie z tradycją. Jedynie Święty Mikołaj niezgodnie z tradycją zamiast pod choinkę, prezenty włożył do szafy zostając nieopatrznie zdemaskowanym przez dziadka Stasia :). Moment rozpakowywania prezentów uchwyciłem telefonem komórkowym:



...i na koniec parę fotek:
Kumpele :)












Wideokonferencja z Albacete.

Upierd Sas nie dawał wujkowi odetchnąć :).
Wigilijny stół.
Jesiotr a'la wujek Krzysiek.

1 komentarz:

  1. A to się bracie rozkręciłeś:) Fajna była ta opowieść o Osku i Bieberze. Pozdrawiamy A.

    OdpowiedzUsuń