wtorek, 28 grudnia 2010

Zimowe zabawy ze łzami w oczach

Korzystając z pięknej zimowej pogody, nadmiaru śniegu i nowo zakupionych sanek wybraliśmy się na testowanie nowego sprzętu na pobliską górkę (stare lata się przypominają, ech). Wszystko byłoby fajnie gdyby zabawy nie zakończył incydent na oblodzonym zboczu górki. Małgi zjechała po lodzie na jabłuszku, zbyt wolno schodziła z zagrożonej strefy no i stało się. Kolejne zjeżdżające dziecko podcięło jej nogi i biedactwo gruchnęło całym impetem na lód. Pierwsza moja myśl skierowała się ku stałym zębom Małgosi, na szczęście wyszły z tego cało. Małgi narobiła wrzasku "MOJE PŁUCO!!!!!" i zalała się łzami. Ochota na zjeżdżanie szybko minęła i po tym przykrym wypadku wróciliśmy do domu. Następnym razem trzeba będzie bardziej uważać :).

Krótki filmik ze zjeżdżającą Małgi:

poniedziałek, 27 grudnia 2010

Wigilia 2010

Wigilia 2010 minęła. Dni w których zaprzątaliśmy sobie głowy prezentami, 500 km drogi do Białej, dziwnymi odgłosami z zawieszenia Meganki to już historia. Warunki pogodowe jakbyśmy wygrali na loterii, bo i w jedną i w drugą stronę jechało się dobrze, nie było opadów, marznącego deszczu jak przed samym wyjazdem i śnieżycy jak tuż po naszym powrocie.
Było fajnie, pogadaliśmy, pojedliśmy, popiliśmy, czyli wszystko zgodnie z tradycją. Jedynie Święty Mikołaj niezgodnie z tradycją zamiast pod choinkę, prezenty włożył do szafy zostając nieopatrznie zdemaskowanym przez dziadka Stasia :). Moment rozpakowywania prezentów uchwyciłem telefonem komórkowym:



...i na koniec parę fotek:
Kumpele :)












Wideokonferencja z Albacete.

Upierd Sas nie dawał wujkowi odetchnąć :).
Wigilijny stół.
Jesiotr a'la wujek Krzysiek.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Choinka już jest!

Występ Małgosi w Rumi przyniósł jeszcze jedną korzyść, przy okazji kupiliśmy na pobliskim bazarku choinkę. Po odtajeniu przestroiliśmy drzewko, które prezentuje się w tym roku następująco:




Zatańcz z klasą - pokaz.

W niedzielne popołudnie (19.12) prosto ze Straszyna ruszyliśmy do Rumi na pokaz tańca naszego gluta.
 Standardowo fajna i doniosła atmosfera towarzyszyła temu występowi. Małgi jak zwykle sprawiła nam wiele radości tańcując w rytm "łaka łaka" i jej idola - Justina Bibbera.
 Po tańcach pierwsze co Siaśka zrobiła to rzuciła się Oskarowi na szyję dziękując "Dzięki Oskar, że nie zatykałeś uszu jak leciał Justin Bibber" :). Oskar przed występem "obiecał" Siaśce, że w trakcie piosenki Bibbera zatka uszy i nie będzie oglądał tańca.




 

Grudzień 1970

W sobotę 18 grudnia odbyła się przy przystanku SKM Gdynia Stocznia inscenizacja wydarzeń z grudnia 1970 roku. Mimo dużego mrozu nie żałujemy, że zdecydowaliśmy się obejrzeć rekonstrukcję tamtych wydarzeń. Były oddziały ZOMO, były transportery opancerzone, był nawet czołg T-55. Dopiero przy takich okazjach można sobie uświadomić, że w miejscach w których się bywa na co dzień 40 lat temu wydarzyła się masakra. Ciężko uwierzyć, że takie rzeczy działy się tak stosunkowo niedawno bo tylko kilka lat przed naszymi narodzinami.











Przed inscenizacją przedstawiono na dużym telebimie film ilustrujący wydarzenia na całym wybrzeżu. Fragment:

wtorek, 7 grudnia 2010

Mikołajki 2010

Długo oczekiwany i wypatrywany Mikołaj w końcu dotarł na Oksywie. Po drodze pozostawiał jeszcze prezenty w Straszynie i Białej Podlaskiej. Skoro Mikołaj prezenty zostawił w Białej to babcia Marysia nie miała wyjścia jak tylko zapakować je do koperty i wysłać do glutów - adresatów. Oskar oczywiście ucieszył się z błękitnego banknotu i już snuje plany jak go zmaterializować, Małgosia natomiast wzięła w obroty świeżo otrzymaną od bialskiego Mikołaja książkę. Efekt poniżej:

środa, 21 lipca 2010

Star Princess w Gdyni.

Jadąc w niedzielę (18.07) "na miasto" zauważyliśmy, że przycumował do gdyńskiego nabrzeża jeden z największych wycieczkowców "Star Princess". Zasięgnąwszy języka, dowiedzieliśmy się, że wypływa o 16.00 i nie omieszkaliśmy osobiście go pożegnać.

czwartek, 24 czerwca 2010

Przesiadka na większą brykę.

Minął prawie rok odkąd nasza Małgosia śmiga na rowerze bez pomocy małych kółek. W tym miejscu jeszcze raz podziękowania dla dziadka Stasia za wyręczenie rodziców w tym trudnym zadaniu nauki jazdy na rowerze.

Zdjęcie z poprzednich wakacji z dn. 12.08.2009

Dzisiaj nastąpiło przejście w kolejny stopień wtajemniczenia. Po sugestii Magdy, że można by sprawdzić stary, zakurzony rower Oskara, nie pozostało nic innego jak wyciągnąć go z wózkarni i zobaczyć w jakim jest w stanie. O dziwo stan roweru był nadzwyczaj dobry. Naciągnięcie przedniego hamulca, wymiana dętki, zamontowanie odblasku i przesmarowanie łańcucha wystarczyło do pełnego przywrócenia funkcjonalności roweru.
Tak więc od dzisiaj Małgosia przesiada się na większy model!

środa, 23 czerwca 2010

Rocznicowe przygody

W dniu wczorajszym, w ósmą rocznicę ślubu nadarzyła się okazja żeby zawitać do Gdańska. Powodem były antenki wi-fi do naszej domowej sieci, ale skoro już tam byliśmy postanowiliśmy podskoczyć do Brzeźna, powspominać naszą pierwszą randkę sprzed dziewięciu lat. Było podobnie, z tą różnicą, że zamiast Boni pod nogami kręciła się Małgi.


Wracając do samochodu, zauważyliśmy przy pobliskim strumyku mocno zaaferowaną kaczkę. Zainteresowało nas to i po podejściu bliżej okazało się, że trzy małe kaczuszki wleciały przez kratę do kanalizacji i nie mogło się stamtąd wydostać. My również nie mieliśmy pomysłu jak im pomóc więc rezolutna Gli zadzwoniła pod 998 i wezwała ekipę strażaków. Chłopaki pojawili się po około 20 min, poczym przebrali się w gumowe wdzianka i weszli przez właz do kanału. Chwilę później trzy maleństwa pływały już z mamą co zostało skwitowane brawami od licznych obserwatorów.
Małgosia całą akcję również mocno przeżywała i po powrocie do domu stworzyła takie oto dzieło upamiętniające to wydarzenie:

sobota, 19 czerwca 2010

"Zatańcz z klasą" - podsumowanie

Dzisiaj (19.06) Małgosia tańcowała w Rumi i wytańcowała piękny, brązowy medal za udział w rocznym cyklu "Zatańcz z klasą". Tańce naszemu Patkowi wychodziły różnie, co widać poniżej ale i tak rozczulaliśmy się patrząc jak tańcuje.

czwartek, 27 maja 2010

Familiada czyli podsumowanie pierwszej klasy.

Trochę z okazji Dnia Matki, trochę z okazji zbliżającego się końca roku szkolnego, pierwszaki postanowiły podsumować rok swojej szkolnej edukacji. Lekcja pokazowa o nazwie Familiada (niestety Strassburgera i jego dowcipów nie było) miała pokazać, że dzieciaki potrafią już czytać, liczyć, potrafią odpowiednio się zachować i znają angielski.
Małgosi przypadła rola pracownicy cukierni, gdzie realizowała zamówienia rodziców dostarczane przez kelnerów. Było w cukierni trochę zamieszania ale cała ekipa poradziła sobie z natłokiem zamówień. Największe wzięcie miała ponoć "Szarlotka Magdy" :).



Potem miała miejsce część artystyczna w której Małgosia śpiewała piosenki i recytowała swoją krótką rolę.



Kumpele jak zwykle były blisko Małgosi prawiąc jej komplementy np. "Bardzo ładnie dziś wyglądasz". Sami słyszeliśmy to co najmniej 2 razy z ust różnych koleżanek Małgosi. Kumpele dbały również o wygląd Małgi co widać poniżej.


A po imprezie na przyblokowym parkingu krótka sesja zdjęciowa. Nie da się ukryć, Małgosia naprawdę ślicznie wyglądała :).

... i z optymizmem może spoglądać w swoją świetlaną przyszłość:


Skrót całej imprezy na poniższym filmiku:

piątek, 5 lutego 2010

Bal Karnawałowy Ciapka ( 02.02 )

Wtorkowe przedpołudnie dłużyło się Małgosi niemiłosiernie. Bal dopiero o 13 a tu godziny mijały w żółwim tempie, żadna bajka nie wydawała się na tyle ciekawa by usiedzieć na niej dłużej niż 5 minut. Wreszcie wybiła 12.30 ubrałyśmy się i poleciałyśmy do szkoły, gdzie w strój przebrać się jeszcze trzeba było. W szatni Ciapek, już w pszczółkowym, wdzięcznym wdzianku mocno się zawstydził chyba bo cała chęć zabawy gdzieś wyparowała i gotowa była do domu wracać. 

Dała się jednak przekonać i poszłyśmy do sali gdzie mnogość księżniczek i królewien nas oszołomiła … pszczółka była tylko jedna.
Zabawa była przednia. Małgosia wraz z koleżankami szalały po parkiecie sali gimnastycznej. Tańce, konkursy, zabawy, walki na piłki – wszystko pomysłowo i z humorem zorganizowane, na nudę nie było czasu.
Jak to jednak w życiu bywa okrutna rzeczywistość dopadła naszą Małgi i jej towarzyszki zabawy kiedy ogłoszono werdykt jednego z konkursu i żadna z nich miana Królowej Balu nie otrzymała. Miny dziewczyny miały nie tęgie.
Zabawa dobiegła końca a ostatnie chwile po szaleństwach w swojej sali dzieciaki spędziły popijając soczki, zajadając ciastka i owocki.

środa, 3 lutego 2010

Małgi tańczy na lodzie :)

W ubiegłą niedzielę (31.01) wybraliśmy się całą rodzinką na lodowisko do Gdańska. 



Był to mój drugi raz w życiu z łyżwami na nogach, Małgosi też. 


Oskar śmigał jak stary hokeista choć i jemu zdarzyło się zaliczyć glebę. Generalnie miło spędziliśmy czas, Małgosia chociaż co chwila obijała pupę dziarsko podnosiła się i dalej próbowała kręcić piruety. 


Próbka jej możliwości na filmiku poniżej:

sobota, 30 stycznia 2010

Cenzurka najmłodszego naukowca.

Tym razem pora na cenzurkę Małgosi. Oczywiście od początku zdawaliśmy sobie sprawę, że jako sześciolatek będzie miała trudniej niż dzieciaki po zerówce ale efekt połowy roku nauki wcale nie jest zły. Małgosia świetnie już pisze, coraz lepiej czyta i liczy. Zresztą poniższa cenzurka tylko to potwierdza.

 

 Tylko czekać aż Małgi przełamie się i zacznie płynnie czytać, do czego ją ciągnie i robi to bardzo chętnie. Mamy też nadzieję, że dwutygodniowe ferie u babci Marysi umocnią wiedzę i umiejętności Małgi w tym zakresie :).

piątek, 22 stycznia 2010

Półroczne podsumowanie naszego naukowca

Pierwsze półrocze szkoły zbliża się do końca. Wczoraj na zebraniu u Oskara otrzymaliśmy jego cenzurkę. Rewelacji nie ma, średnia 3,9 chociaż wygląda to dosyć solidnie na tle całej klasy. Najbardziej boli trója z matematyki, do tej pory wydawało się, że matma to jest to z czym Oskar radzi sobie doskonale. Zresztą najlepiej samemu zobaczyć:



Na wyniki Małgosi musimy jeszcze trochę poczekać.