poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Ponownie Wiele na zakończenie wakacji.

Krąg się zamknął, inauguracja wakacji odbyła się w Wielu i zakończenie również. Pomału możemy mówić o tegorocznym wypoczynku w czasie przeszłym. Korzystając z pięknej pogody postanowiliśmy z kuzynką Złotą wyjechać na ostatni weekend wakacji do Wiela. Motywem przewodnim tego pobytu były ryby i kąpiele chociaż niespodziewanie również wesele :). Możemy nazywać się szczęściarzami, bo trafiliśmy na najcieplejszy weekend tego lata. Temperatura 30 st., strzeżone kąpielisko to dla Małgosi i nie tylko dla niej było rajem na ziemi.




Oskar jakoś nie dał się namówić na pływanie i siedział tylko na pomoście (myśląc zapewne co tam Dominika w Anglii porabia :D).




Przez większą część dnia również pomost wędkarski był wyłącznie do naszej dyspozycji. Ludzie przegonieni przez upał w cień i do chłodnej wody nie kwapili się do wędkowania - oprócz nas. Co by nie gadać każdy z nas odniósł jakieś sukcesy czego dowodem jest poniższy filmik, to tylko niektóre ryby jakie udało nam się złowić:


Jak ktoś się dobrze wsłucha w początek filmu to usłyszy klaksony weselne. Okazało się, że będzie się tu bawić Młoda Para. Najbardziej rozgarnięta okazała się Małgosia, która wzięła smycz Loli, zawiesiła na środku czapkę i razem z Marco zrobili bramę. 

Dowiedziawszy się wcześniej o weselu Małgi przygotowała prezent w postaci narysowanych serc.














 Brama się opłaciła bo dzieciaki zarobiły po duzej czekoladzie, buziaku od panny młodej i parę minut sławy na filmie z wesela.

I na koniec ewenement, Magdzie udało się ustrzelić Oskara w całej okazałości, bez głupich min i uników. Wypada tylko spojrzeć w te oczy i zastanowić się, która by im nie uległa. Łamacz niewieścich serc nam wyrasta :).

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Pierwsza przejażdżka nowym rowerem

Co by nie być gołosłownym mówiąc, że Siaśka świetnie radzi sobie na rowerze z dużymi kołami przedstawiamy krótki filmik jako dowód :)


czwartek, 4 sierpnia 2011

Nowy rower

Czas leci nieubłaganie a jego upływ można dostrzec obserwując jak zmieniają się rowery Małgosi. Dla przypomnienia przedstawiamy więc chronologiczny  zapis rowerowych wydarzeń w życiu naszego córsiana:

Wrzesień 2005

Małgosia dostaje swój pierwszy rower i po raz pierwszy próbuje swoich sił na trzech plastikowych kółkach

   
 Kwiecień 2007

Małgi zmienia brykę na super czwórkołowca z koszyczkiem i frędzelkami i zaczyna oswajać się z jazdą na prawdziwym rowerze, chociaż nabycie umiejętność jazdy na dwóch kołach wydawało nam się przez długi czas niemożliwe do osiągnięcia :).


Sierpień 2009 

Z opresji ratuje nas dziadek Stasio, który wziął na siebie ciężar nauczenia wnuczki jazdy na dwóch kołach. Zajęło mu to... 1 dzień :).



Czerwiec 2010

Małgi przesiada się na stary rower Oskara i na prawdę wygląda na nim juz bardzo poważnie :).


Sierpień 2011

Dobrnęliśmy wreszcie do czasów współczesnych. Dzisiaj Małgosia zrobiła kolejny krok w swojej rowerowej przygodzie i stała się posiadaczką pięknego roweru Merida Dakar. Koła duże ale nisko osadzone siodełko powoduje, że ten rower powinien Małgosi posłużyć ładnych parę lat. Oby służył jak najlepiej!



poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Powrót z Mierzwic, deszczowy lipiec.

Tak jak na filmie poniżej było prawie 4 tygodnie temu, Małgi wyjechała na wakacje na działkę do Mierzwic a my wraz z nią korzystaliśmy z uroków nadburzańskiego klimatu i gościnności rodziców.


Półmetek wakacji właśnie mija. Skończył się lipiec, skończył się pobyt Małgosi u dziadków w Mierzwicach. Trzy tygodnie minęły nie wiadomo kiedy i nie wiadomo kiedy Małgi znowu wylądowała w Gdyni. Pobyt Małgosi w Mierzwicach jak zwykle okraszony był wieloma przygodami, kontaktem z piękną nadburzańską przyrodą, rowerowymi przejażdżkami i zabawą z wnukiem sąsiadów - Igorem.



Lepienie błotnych kul to tylko jedna z wielu zabaw wymyslonych przez tę parę kreatywnych dzieciaków :). Po przyjeździe byliśmy np. zdumieni zielnikiem wykonanym przez Małgosię, z powklejanymi roślinami i krótkimi opisami.


Codzienna nauka tabliczki mnożenia na pewno zaprocentuje w roku szkolnym, to co nam się nie udawało przez kilka miesięcy Małgosia opanowała w 3 tygodnie, oby tego nie zmarnować...



 Ostatnim aspektem do opisania jest nasza lipcowa aura. Chłodno i deszczowo, tak dwoma słowami można opisać tegoroczny lipiec. Żeby nie być gołosłownym - jeden z typowych lipcowych dni:


Może sierpień stanie na wysokości zadania bo juz za parę dni obóz. Pożyjemy, zobaczymy.