poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Powrót z Mierzwic, deszczowy lipiec.

Tak jak na filmie poniżej było prawie 4 tygodnie temu, Małgi wyjechała na wakacje na działkę do Mierzwic a my wraz z nią korzystaliśmy z uroków nadburzańskiego klimatu i gościnności rodziców.


Półmetek wakacji właśnie mija. Skończył się lipiec, skończył się pobyt Małgosi u dziadków w Mierzwicach. Trzy tygodnie minęły nie wiadomo kiedy i nie wiadomo kiedy Małgi znowu wylądowała w Gdyni. Pobyt Małgosi w Mierzwicach jak zwykle okraszony był wieloma przygodami, kontaktem z piękną nadburzańską przyrodą, rowerowymi przejażdżkami i zabawą z wnukiem sąsiadów - Igorem.



Lepienie błotnych kul to tylko jedna z wielu zabaw wymyslonych przez tę parę kreatywnych dzieciaków :). Po przyjeździe byliśmy np. zdumieni zielnikiem wykonanym przez Małgosię, z powklejanymi roślinami i krótkimi opisami.


Codzienna nauka tabliczki mnożenia na pewno zaprocentuje w roku szkolnym, to co nam się nie udawało przez kilka miesięcy Małgosia opanowała w 3 tygodnie, oby tego nie zmarnować...



 Ostatnim aspektem do opisania jest nasza lipcowa aura. Chłodno i deszczowo, tak dwoma słowami można opisać tegoroczny lipiec. Żeby nie być gołosłownym - jeden z typowych lipcowych dni:


Może sierpień stanie na wysokości zadania bo juz za parę dni obóz. Pożyjemy, zobaczymy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz